www.denma.pl

Prokuratura wszczęła postępowanie, policja codziennie przesłuchuje po kilku pokrzywdzonych


Nikłe są szanse na odzyskanie pieniędzy przez kilkuset mieszkańców powiatu chrzanowskiego, którzy padli ofiarą białostockiej Agencji Finansowej Grosik. Jak się okazuje, jej prezes Mariusz Bieta nie odpowiada swym osobistym majątkiem za długi agencji powstałe po 2004 r. - Mieszkaniec Czarnej Białostockiej, który założył agencję, w 2004 r. przekształcił ją w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Kapitał początkowy wynosił 50 tysięcy złotych. Niewykluczone, że już wtedy firma zaczynała tracić płynność finansową. Klienci, którzy po tej dacie płacili za pośrednictwem agencji rachunki, mogą dochodzić swych roszczeń od spółki, a nie od osoby fizycznej. Wyrok sądowy nie gwarantuje jednak skuteczności egzekucji, gdy spółka okaże się niewypłacalna - tłumaczy Bernadetta Dereszowska, Powiatowy Rzecznik Konsumenta w Chrzanowie. Przypomnijmy, że chodzi w sumie o prawie 100 tys. zł. Właśnie tyle pieniędzy powierzyli agencji w pierwszej połowie września mieszkańcy powiatu chrzanowskiego, płacąc w libiąskiej ajencji Grosika swe rachunki. Pieniądze nie dotarły tam, gdzie powinny. Libiąski punkt kasowy powstał zaledwie na dwa miesiące przed ogłoszeniem upadłości przez agencję. Założyła ją dawna ajentka PKO BP, by zatrzymać klientów, szukających punktów kasowych o niższych prowizjach. Grosik był pod tym względem atrakcyjny. Oferował mniej więcej trzykrotnie niższą niż bank prowizję przy zapłacie np. rachunków telefonicznych czy za energię elektryczną. Zadowolenie klientów tr wało do chwili, gdy dowiedzieli się, że pieniądze wpłacone za pośrednictwem Grosika we wrześniu nie dotarły do wierzycieli. - Zapłaciłam w ajencji kilkusetzłotową ratę kredytu. Kilka dni później bank przysłał mi upomnienie - narzeka jedna z klientek. Niektórzy stracili jeszcze więcej. Na przykład jedna z kobiet, która otrzymała w pracy dodatkową premię. Postanowiła nie tylko uregulować zalegle raty, ale i trochę nadpłacić kredyt. Miała pecha - uczyniła to we wrześniu. Pieniądze też nie trafiły do banku. Stratna jest także ajentka. Zainwestowała w uruchomienie punktu ok. ośmiu tysięcy złotych. Kupiła potrzebne do pracy komputery. Sama również regulowała swe płatności za pośrednictwem Grosika.



4639 |20512 |16320 |7166 |11422 |11556 |7342 |1739 |46 |15886 |