www.denma.pl

Arka Gdynia - Budowlani Łódź 5:18


Półtora tysiąca zawiedzionych kibiców Arki opuszczało stadion GOSiR po meczu z Budowlanymi Łódź. Gdyńscy rugbiści nie wykorzystali szansy na pokonanie mistrzów Polski i ukończenie rundy zasadniczej na pierwszym miejscu w tabeli. Przegrali 5:18 i w play off o awans do finału będą musieli za tydzień walczyć w Warszawie z Folcem AZS.
- Nie było źle. Zagraliśmy na miarę naszych aktualnych możliwości. Posiadaliśmy inicjatywę, przeważaliśmy w polu, ale brakowało nam wykończenia akcji i skuteczności - tłumaczył przyczynę porażki trener gdyńskich rugbistów Maciej Stachura.
Jego podopieczni, którzy jesienią pokonali mistrzów Polski na ich terenie 15:3, w ostatnim meczu rundy zasadniczej stanęli przed ogromną szansą przystąpienia do play off z pierwszej pozycji. Nie udało im się jednak powtórzyć sukcesu sprzed kilku miesięcy i spadli na trzecią lokatę. - Jesienią grali Waldemar Szwichtenberg i Siergiej Garkawyj, których w dzisiejszym meczu bardzo brakowało w naszej formacji ataku - wyjaśnił trener Stachura.
- Zabrakło gry nogą - dodał Szwichtenberg, który zdecydował się zakończyć karierę rugbisty i poczynaniom kolegów przyglądał się z trybun.
Arkowcy, którzy w tym meczu po dwóch latach powrócili na główną płytę stadionu GOSiR, szczególnie słabo zaprezentowali się w pierwszej połowie spotkania. Popełnili w niej mnóstwo błędów technicznych, które goście skrupulatnie wykorzystali. To, że po 40 minutach gdynianie przegrywali tylko 0:11 zawdzięczali nie najlepszej dyspozycji rumuńskiego kopacza Budowlanych Ramusa Lungu, który nie wykorzystał dwóch rzutów karnych, wykonywanych z dogodnych pozycji.
W drugiej połowie nadzieję w serca gdyńskich kibiców wlał Jacek Wojaczek. Po serii przegrupowań pod łódzkim polem punktowym znalazł lukę w obronie Budowlanych i zdobył jedyne, jak się później okazało, punkty dla gospodarzy w tym meczu. - Cała drużyna ciężko pracowała na tę akcję. Ja tylko ją zakończyłem - powiedział nam młynarz gdyńskiego zespołu.
Radość na trybunach nie trwała niestety zbyt długo. Kolejny błąd w szeregach gdyńskiej formacji ataku wykorzystał Maciej Pabjańczyk, który po rajdzie z jajem przez pół boiska z nawiązką po udanym podwyższeniu odrobił stracone punkty. Po tej akcji trener Stachura wymienił czterech zawodników w formacji młyna. Za tydzień jego drużynę czeka w stolicy ciężka walka w półfinale play off z Folcem AZS, który ukończył rundę zasadniczą na drugim miejscu.  - Nie stoimy na straconej pozycji. Jedziemy do Warszawy po zwycięstwo - zapowiedział trener Stachura.
Faworytem tego półfinału będą jednak gospodarze, którzy niedawno w meczu rundy zasadniczej pokonali gdynian na Bielanach 22-20. Być może na to spotkanie arkowcom uda się ściągnąć Garkawyja, który byłby dużym wzmocnieniem gdyńskiego ataku. W tej chwili Arka jest jedynym zespołem czołówki, który gra bez zawodników z zagranicy.



6677 |12053 |8741 |8606 |3642 |7064 |153 |3805 |6085 |10564 |